Czas do szkoły!
Czas do szkoły!

Wrzesień za nami, więc i pierwsze szkolne koty za płoty. W chłodne, październikowe dni nauka nabiera tempa, a dzienniki powoli zapełniają się ocenami. Sprawdźmy, jakie wspomnienia ze szkolnej ławki mają zawodnicy PGE VIVE Kielce, Michał Jurecki i Bartłomiej Bis.

„Ja byłem dość niesfornym uczniem, więc pewnie wielu nauczycielom zapadłem w pamięć!” – śmieje się kapitan żółto-biało-niebieskich – „Wiadomo, najbardziej zawsze czekałem na WF, ale poza tym lubiłem też matematykę. Nawet teraz, jeśli córka ma jakieś problemy w nauce, to ja pomagam jej właśnie z tej dziedziny, a żona przy języku polskim, za którym ja z kolei nie przepadałem.”

Umysłem ścisłym jest również Bartek Bis. „Bardzo lubiłem czytać i słuchać o przedmiotach typu fizyka czy matematyka, gorzej bywało, jeśli chodzi o przedmioty humanistyczne. Im musiałem poświęcić więcej czasu.”

Ulubionym nauczycielem Bartka była pani od matematyki w liceum. „Była świetną nauczycielką, co widać choćby po naszych wynikach z matury, które mieliśmy jako klasa. Poświęcała nam tyle czasu, ile trzeba, na zajęciach i po nich” – wspomina Bisu – „Poza tym, będąc w liceum, mając po szesnaście, siedemnaście lat, powoli wchodziliśmy w dorosłość, a pani nazywała nas pampersiakami, szczególnie, gdy przeszkadzaliśmy w prowadzeniu zajęć, to było zabawne!” – śmieje się zawodnik.

 

Michałowi z kolei w pamięć zapadł pan od geografii. „Jeśli się go nie słuchało, lubił rzucać dziennikiem, kredą lub kluczami!” – opowiada. Ach, to były czasy! Teraz nauczycielowi głosu nie wolno podnieść na ucznia, bo może liczyć się z konsekwencjami.

Obaj zawodnicy przyznają, że nauczyciele odgrywają bardzo ważną rolę w wychowywaniu młodzieży i mogą zaważyć na tym, czy dana osoba zainteresuje się ich przedmiotem. „Są nauczyciele, którzy sprawiają wrażenie, jakby siedzieli w szkole za karę. Wtedy zajęcia bardzo się dłużą! Ale jest szerokie grono pedagogów, którzy wiedzą, jak ważne mają zadanie, znają się na swoim przedmiocie. Bardzo przyjemnie się ich słucha, a z takich zajęć najwięcej się wynosi” – mówi Bisu.

„Mnie samemu ciężko przychodziła nauka, nie byłem wzorowym uczniem, bardziej jeździłem na tym, co usłyszałem na lekcji” – śmieje się Dzidziuś – „Na pewno nie wyglądało to tak, jak to, czego wymagam teraz od swojej córki. Staram się ją uświadomić, że nauka jest dla niej bardzo ważna! Wiem, gdzie popełniałem błędy, gdy byłem w szkole i staram się jej to wytłumaczyć.”

Badania naukowe wykazują, że rodzice zdecydowanie za dużo uwagi poświęcają złym ocenom przynoszonym przez dzieci do domu, zamiast chwalić za dobre stopnie i wspierać pociechy w nauce przedmiotów, do których mają dryg. Michał Jurecki natomiast, wspólnie z żoną, zawsze jest oparciem dla swojej córki i uczy ją, że każdemu może przytrafić się potknięcie. Kto zresztą może wiedzieć to lepiej, niż profesjonalny sportowiec?

 „Zawsze mówię jej, że gdy ma problem w szkole, ma przyjść, a my jej pomożemy. To nie może być tak, że jak dostanie gorszą ocenę, ma się bać rodziców, zawsze można ją przecież poprawić” – przekonuje. „Moja córka chodzi już do piątej klasy i jak wraca do domu, to zresztą od razu siada do lekcji, woli je od odrobić i mieć resztę dnia wolną. Nie zostawia wszystkiego na ostatni moment, jak ja to robiłem! Widać, że nauki moje i żony nie poszły w las!” – uśmiecha się Dzidziuś.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl