Idą święta, czas na prezenty!
Idą święta, czas na prezenty!

Idą święta, więc najwyższy czas uzbroić się w… prezenty! Zachęcamy do odwiedzin w klubowym sklepie kibica, w Hali Legionów, gdzie do końca grudnia (lub do wyczerpania zapasów) karnetowicze będą mogli zakupić wybrane produkty po okazyjnych cenach! Tymczasem, o świątecznych prezentach porozmawialiśmy z zawodnikami PGE VIVE Kielce.

– Jak byłem mały, dostałem na święta koszulkę Real Sociedad – Julen zamyśla się na chwilę, jakby przywołując w pamięci moment odpakowywania skrzętnie owiniętego w kolorowy papier prezentu – Mama zrobiła mi psikusa, powiedziała, że w tym roku nie ma pieniędzy i dlatego dostanę jakąś tam zwykłą koszulkę. Ja trzymam tę paczuszkę w rękach, otwieram ją, a tu.. TA koszulka! To najlepszy prezent, jaki dostałem!

Prezenty to immanentny element zimowego okresu świątecznego, choć jak się okazuje, niekoniecznie samych świąt Bożego Narodzenia.

– U mnie prezenty dajemy sobie tradycyjnie, 24 grudnia, choć bardzo podoba mi się także zwyczaj znany mi bardziej z telewizji, z Ameryki, czyli obdarowywanie się pierwszego dnia świąt, o poranku – przyznaje Michał Jurecki – Wiem jednak, że jako dziecko nie doczekałbym na pewno do następnego dnia!

– U Basków jest właśnie tak, że prezenty dajemy sobie 25 grudnia, rano, tak jak w Stanach – mówi Julen – ale też 6 stycznia, w święto Trzech Króli.

– Angel, a jaki prezent świąteczny Ty wspominasz najlepiej? – pytam po polsku, a Julen asekuracyjnie tłumaczy skrzydłowemu treść pytania. Angel odpowiada bez zastanowienia:

– Rower! Jak byłem mały, marzyłem o rowerze. Co ciekawe, był żółty, bo żółty to mój ulubiony kolor – śmieje się Hiszpan.

No, to z barwami klubowymi trafiliśmy idealnie. Do rozmowy dołącza Dani.

– A dla mnie w święta najważniejsze jest bycie z rodziną. To dla mnie największy prezent – uśmiecha się starszy z braci Dujshebaevów. Hiszpańscy koledzy taktownie tłumią śmiech.

– Dobra, dobra, powiedz, że playstation! – wykrzykuje Julen.

Dani waha się przez chwilę, ale w końcu ulega presji.

– No dobrze, może playstation – szczerzy się – Często grywamy z Alexem i na któreś święta dostaliśmy je, było super!

O wilku mowa. Alex właśnie wędruje ku nam z szatni. Siedzimy na trybunach Hali Legionów przed jednym z ostatnich listopadowych treningów kielczan.

– Alex, teraz Ty! Jaki świąteczny prezent sprawił Ci najwięcej frajdy? – rozgrywający dostaje pytaniem w twarz, gdy tylko zbliża się wystarczająco blisko, by usłyszeć nasze głosy.

– No nie wiem… – zastanawia się przez chwilę powoli pokonując kolejne stopnie, dochodzi do odpowiedniego rzędu, po czym patrzy na brata – Playstation?

Trybuny Hali Legionów ponownie wybuchają śmiechem. Rozmowy o świętach przebiegają w aż nadto ciepłej atmosferze. Zawodnicy z ekscytacją dzielą się swoimi wspomnieniami z tego okresu, wymieniają poglądy i sami siebie zaskakują tradycjami charakterystycznymi dla ich krajów. Widać, że święta to dla nich naprawdę ważny czas, w którym mogą naładować mocno wyeksploatowane sezonem baterie i spędzić piękne chwile z rodzinami, z którymi tak rzadko się widują.

– Ja kiedyś dostałem taki fajny zdalnie sterowany samochód – Arciom Karalek nabiera w płuca dużo powietrza, po czym na wydechu oświadcza ze smutkiem – Ale po tygodniu go zepsułem!

Też miałem samochodzik, nawet cały tor! – wykrzykuje z entuzjazmem Michał Jurecki.

– O, to były takie rzeczy w czasach Twojej młodości? – pytam przekornie.

– Ej, no dziękuję bardzo – Michał udaje obrażonego.

Arciom wybucha śmiechem.

– No przyznaj się, to pewnie było dwa lata temu!

Kapitan chętnie łapie się żartu kolegi.

No Dzidziuś jestem, nie? – mówi triumfalnie.

– A mój pierwszy prezent, który pamiętam i z którego tak bardzo się cieszyłem, to były buty do piłki ręcznej! – wyznanie Arka Moryty wywołuje grupowe „ooooooh”, jakby żywcem wyjęte ze sceny niedoszłego ślubu Fiony i Lorda Farquaada z filmu animowanego „Shrek” – Byłem wtedy w czwartej czy w piątej klasie podstawówki i to były niebeskie adidasy!

– A ja tam najbardziej lubię dostawać pieniądze! – Vladimir Cupara z powodzeniem psuje uroczy moment – Mogę sobie wtedy kupić, co zechcę! Nie no, żartuję – dodaje z uśmiechem – Lubię wszystko, byle by było dane od serca.

– Dokładnie, najważniejsze jest to, by było z serca – mówi Blaž Janc – W ogóle w świętach najfajniejsze jest to, że mogę być razem z rodziną. Cały rok jestem tutaj w Kielcach, a wszyscy moi bliscy są w Słowenii. To super, kiedy możemy się spotkać. Dla mnie to najpiękniejszy czas w roku!

– Na co dzień jesteśmy daleko, dla mnie to też najważniejsze – mówi Julen – Lubię wracać do domu. Dużo ludzi mówi, że nie lubi świąt, a ja je przez to uwielbiam! Zresztą urodziłem się w grudniu, dla mnie to fajny czas.

– To czas dla rodziny – dodaje Arciom – Ja będę teraz w domu na święta pierwszy raz od pięciu lat… już nawet nie pamiętam, jak to wszystko wygląda! A prezenty to bardzo miły zwyczaj.

– Tak, lubię je dawać, szczególnie gdy trafię z prezentem i widzę radość na twarzy drugiej osoby – kończy kapitan, Michał Jurecki.

Oby w święta wszystkim nam towarzyszyły tak dobre humory, jak zawodnikom PGE VIVE Kielce podczas tej rozmowy. Pamiętajmy, że Boże Narodzenie to nie konkurs na najlepiej udekorowany dom, najsuciej zastawiony stół czy najdokładniej wypolerowane okna. Niech ten okres upłynie nam w towarzystwie tych, dla których w ciągu roku niekoniecznie mamy czas. I niech prezenty, które damy bliskim, wywołają radość na ich twarzach. Jeśli wśród swoich przyjaciół macie kibiców żółto-biało-niebieskich, zapraszamy do PGE VIVE FanStore!

PGE VIVE FanStore będzie otwarty 7 grudnia, podczas meczu z Gwardią Opole i Dzikiego Meczu, a dodatkowo tuż przed świętami, 21 grudnia w godz. 15-19 oraz 22 grudnia w godz. 11-15. By skorzystać ze zniżki, należy podczas zakupów okazać karnet. Zapraszamy!

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl